2017/01/03

Denko #5

Cześć kochani!
Jakoś nie mogę zabrać się za napisanie tej notki, ale czas najwyższy. W sumie przedświąteczne porządki mnie do tego zmusiły, bo w końcu chciałam wyrzucić te wszystkie puste opakowania. Zużytych kosmetyków trochę się nazbierało, a więc będzie o czym pisać. Może teraz po nowym roku, będę starała się robić częściej takie notki, aby dużo się w nich nie rozpisywać. 


Na pierwszy ogień polecimy z zapachami. Pierwszym z nich jest woda toaletowa Diverse. Zapach ma przecudowny, w sumie trudny do opisania. Ale jest troszkę cięższy, długo się utrzymuje i myślę, że jak na perfumy z sieciówki, to jest to bardzo dobry produkt. Nie mam pojęcia czy nadal są dostępne, bo kupowałam je jakiś czas temu.
Kolejnym zapachem jest taka miniaturka perfum Attraction z Avon. Jest to typowo kobiecy zapach, najbardziej wyczuwalne są w nim owoce. Trwałość jak dla mnie doskonała. Jakoś trudno opisywać mi wszelkie perfumy, więc chyba za bardzo rozpisywać się nie będę.
I jeszcze na koniec kategorii zapachowych dezodorant, który pewnie już pojawił się w którymś denku. Jest to Rexona Invisible. Powiem tyle, działa tak jak ma działać, nie pozostawia plam na ubraniach, ale też bez większych rewelacji.
Maska do włosów Latte sprawdzała się bardzo dobrze. Włosy były wygładzone, miękkie, na pewno nawilżone. Nie wiedziałam wcześniej, że nie jest ona produkcji firmy Kallos, ale działanie ma praktycznie identyczne jak tamte z tej firmy.
No, a teraz już maska Silk Kallos, z której byłam super zadowolona. A z jakich względów? Oprócz tego, że włosy były wygładzone, nawilżone, to też cudownie się układały. Z natury mam je zawsze spuszone, lekko falowane, a po jej użyciu były bardziej takie ogarnięte.
Już ostatnia maska do włosów, czyli BingoSpa maska z spiruliną i keratyną. Była dobra, działa podobnie jak poprzednie, jednak jest to droższy produkt niż tamte maski i dla mnie w sumie była bez większych rewelacji. W porównaniu z maskami po 10 złotych, nie robiła jakiegoś szału.
Znana każdemu wcierka z firmy Jantar, o której za wiele rozpisywać się nie muszę. Ma działać na porost włosów, jednak ja za bardzo regularnie jej nie używałam, by móc to zauważyć. Jednak oprócz działania na włosy wzrostowo, działa na nie jakby pobudzająco. Na pewno mniej wypadają, a przy użyciu jej na włosy dwudniowe fajnie je odświeża.
Suchy szampon Batiste o zapachu oriental, sprawdzał się w miarę w porządku. Działa tak, jak ma działać, jednak ja jestem nadal za tradycyjnym myciem włosów, a nie używaniem takich specyfików. Może dlatego, że przesusza to moją skórę głowy i przez to nie jest faworytem.
Jeden z ulubieńców tego denka, czyli peeling do ciała o zapachu Pina Colada od Perfecty. Jest to przecudowny produkt, bo super złuszcza martwy naskórek, a skórę pozostawia wygładzoną i nawilżoną. Ale zapach wygrywa wszystko! Kokos i ananas, czyli czego chcieć więcej.
 Żel pod prysznic o zapachu karmelu z orzechami pokazywałam Wam nie tak dawno w ulubieńcach, więc niektórzy będą go kojarzyć. No działania jakiegoś niesamowitego nie ma, ale głównie chodzi tutaj o zapach, który jest niesamowity i w sumie pierwszy raz się z takim spotkałam.
Z pielęgnacji mam jeszcze miniaturkę masła do ciała z The Body Shop o zapachu kokosa. Jeden z niewielu produktów do nawilżania ciała, który aż tak mi się spodobał. Mimo ciężkiej konsystencji, wchłania się bardzo szybko i długotrwale nawilża skórę. Jeśli jesteście ciekawi takie minaturki możecie dostać w internetowych drogeriach.
O tym tuszu z Miss Sporty pewnie słyszałyście już wiele. U mnie również dobrze się sprawdzał. Super wydłuża i pogrubia rzęs, a to wszystko przez super szczoteczkę!
Drugim tuszem do rzęs jest Eveilne Extension Volume. Też sprawdzał mi się super. Wydłużał, pogrubiał i w ogóle się nie osypywał. Jak za taką cenę, jestem jak najbardziej na tak!
I na koniec eyeliner z Manhattan, który również był bardzo dobrym produktem. Jako jeden z niewielu  nie wysuszał się na oczach i nie kruszył. Ma bardzo fajny pędzelek, którym prosto wychodzą kreski.
I tym kończymy. Troszkę się tego nazbierało, ale większych bubli nie było, więc jest dobrze. Miałyście coś z tych rzeczy? Buziaki, do następnego!

27 komentarzy:

  1. Jak dla mnie wszystkie produkty wyglądają po prostu super i muszą miec piekne zapachhy :) Suchy szampon z tej firmy używam, jak najbardziej na plus!

    mój blog serdecznie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedwab z Kallosa jest cudowny! Ja jeszcze używam keratynę z Kallosa też jest super! Pozdrawiam
    xx
    http://ladymary-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę wypróbować te maskę z kallosa, zwłaszcza teraz moje włosy potrzebują dużo nawilżenia :) mam ten eyeliner i sobie też zachwalam:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post. Produkty wyglądają fajnie. always-claudia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele razy słyszałam o tej różowej masce, same dobre opinie więc chyba muszę przejść się po nią o sklepu :)
    http://nazywamsiemilena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Maski Kallos są dobre podobno, ale dla mnie trochę za duża pojemność.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam Rexone i peeling Pina Colada (cudowny zapach)! Mam także w zapasie kokosowe masełko TBS.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja równiez uzywam często kosmetyków z avonu ;) a ten żel karmelowy jest jednym z moich ulubionych :)
    http://nofik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. chciałabym wypróbować te maski z Kallosa :)
    ♡ blog

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam tusze z Eveline cudownie rozdzielają rzęsy ;)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  11. 2 pierwsze maski, wcierka Jantar i Batiste-uwielbiam!

    amelia-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam maski do włosów <3

    ---------------------------
    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam suchy szampon od Batiste ;)

    OdpowiedzUsuń