2 października 2019

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

 Cześć kochani! 

Pomału wracam z regularnością na blogu i mam nadzieję, że już tak zostanie. Nadszedł październik, nowy miesiąc, a więc jest nowa motywacja. Czas mija szybko, a przez moje zawirowania wakacyjne nie pojawiły się tutaj ulubieńcy chyba od czerwca. Pora to nadrobić i właśnie dziś chcę pokazać Wam moje perełki. Większość rzeczy jest ze mną od niedawna, bo niestety przez pobyt w Holandii nie używałam żadnych nowości, ani nic specjalnego. Jednak to, co Wam dzisiaj pokażę, jest dla mnie totalnym hitem. Jesteście ciekawi?

 Zacznijmy od mojej nowej, ulubionej bluzy miło(ść). Jestem ogromną fanką tego sklepu, jaki Żurnalisty, który powiązany jest z tą marką. W końcu nadszedł czas na zakup pierwszego ciuszka od nich i jestem mega zadowolona. Nie tylko ze względu na napis, ale własnie na jesień potrzebowałam grubej bluzy z kapturem, właśnie w szarym kolorze. Jeżeli jeszcze się zastanawiacie, to ja polecam z całego serca. Na milosc.co znajdziecie mnóstwo pięknych rzeczy, więc zachęcam sprawdzić.
 Kolejnym hitem jest moja bordowa opaska z New Yorker. Nigdy nie byłam przekonana do takich gadżetów, ale to jak pięknie wygląda na włosach jest cudowne. Mega pasuje do jesiennych stylówek, ale też jest bardzo praktyczna, bo przytrzymuje włosy. Z pewnością muszę zaopatrzyć się w więcej kolorów i będę największą fanką opasek!
 Od kilku miesięcy moim ulubionym tonikiem jest ten aloesowy Love Nature. Teraz zmienili szatę graficzną tych produktów, dlatego pewnie takiego nie znajdziecie, ale moja twarz totalnie się z nim zaprzyjaźniła. Używając go regularnie nie mam większych problemów ze skórą (oprócz tych gorszych dni). Myślę, że to produkt godny uwagi. Jest w fajnej cenie, a macie pewność ztonizowanej cery.
 Krem emolientowy Allerco to mój ratunek na sytuacje kryzysowe mojej skóry. Jest mocno natłuszczający, dzięki czemu pozbywam się wszelkich suchych skórek. Jednak warto pamiętać, aby nie używać go codziennie, bo niestety jest to emolient, a więc cera może się przyzwyczaić i potem żadne inne produkty nie będą działać, jak dotąd. Dla osób, które borykają się z większymi stanami zapalnymi może być zbawieniem. Ja stosuję na noc, a rano mam piękną buźkę, mocno nawilżoną.
 Różany, rozświetlający krem Miya to mój ulubieniec na co dzień. Zwłaszcza pod makijaż. Super nawilża moją cerę i co najważniejsze, podkład na nim trzyma się super. Skóra po nim jest naprawdę w w dobrej kondycji i z pewnością wypróbuję inne kremy tej firmy. Myślę, że na chłodniejsze temperatury będzie super, bo jest treściwy, a mimo to szybciutko się wchłania.
 No i hit do pielęgnacji ciała! Wiele osób polecało, a więc w końcu kupiłam. Karmelizowany peeling cukrowy marshmallow Ziaja. Jejku, jeszcze nie poznałam tak pięknego zapachu, jak ten. Jest mega! Jeszcze lepsze jest to, jak świetnie złuszcza i nawilża skórę, poprzez zawarte w składzie oleje. Zdecydowanie cukrowe peelingi to moje ulubione. Kocham Ziaję dzięki tym cudownym nowościom! Przetestujcie koniecznie!
 Oczywiście z nadejściem jesieni, musiałam zaopatrzyć się w nowy zapach. Oczywiście Zara. Tym razem Orange Honey. Fajna, nietypowa mieszanka. Z jednej strony cierpka pomarańcz, z drugiej słodki miód. Według mnie, coś mega. Połączenie ciężkie, bardzo wyraziste i to dokładnie mój zapach. Uwielbiam takie nuty zapachowe, zwłaszcza jesienią. Perfumy z Zary polecam całym sercem, za trwałość, wybór zapachów i niskie ceny.
 Ostatnio odkryłam fajną rozświetlającą "bazę" pod podkład. Jest to płynny rozświetlacz The Balm Mary-Dew Manizer. Jakoś nie sprawdzał mi się typowo jako rozświetlacz, do dnia, kiedy pomieszałam go z kremem, tworząc niesamowitą bazę pod makijaż. To jak pięknie wygląda buzia z tą mieszanką jest nie do opisania. Podkład również wygląda mega, bardzo świeżo, bez efektu ciężkości. Na co dzień niekoniecznie chce mi się w to bawić, jednak do bardziej wymagających makijaży uwielbiam!
 Nie jestem pewna, czy nie pokazywałam Wam już tego pudru w ulubieńców, ale to znak, że sprawdza mi się rewelacyjnie. Bourjois Healthy Mix. Z tego co widzę, to wszystkie produkty z tej serii są moimi hitami. Ten puder uwielbiam, ponieważ ma super naturalne wykończenie. Ma delikatny kolor, a więc nie musicie martwić się, że będzie wybielać twarz. Makijaż trzyma się cały dzień, nie ciemnieje, ani nic się nie wyświeca. Uwielbiam go. Fajnie sprawdza się również do poprawek w ciągu dnia.
 No i mój hit zakupowy z Tkmaxx, czyli paletka Morphe 35H. Dacie wiarę, że dorwałam ją za 78 zł? HIT. Nie planowałam tego zakupu, ale od razu się zakochałam. Kolory są fantastyczne, cienie dobrze napigmentowane i bardzo łatwo mi się z nimi pracuje. Szybciutko się blendują, nie robią plam, wszystko super, może poza tym, że niektóre z nich niestety delikatnie się osypują, ale nie sprawia mi to większego problemu. Testowałam już różowe odcienie, czas jeszcze na błękity. Na pewno pojawi się tutaj jakiś makijaż, przy jej użyciu.
Jak widzicie ulubieńców nie ma szczególnie dużo, jednak pojawiły się same hity. Aktualnie testuję dużo rzeczy, a więc myślę, że w następnym tego typu poście będę miała dla Was coś więcej. Mam nadzieję, że coś wpadło Wam w oko. Buziaki, do następnego!

16 komentarzy:

  1. Paletka mnie zaciekawiła, bluza też świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajni ulubieńcy, zaciekawił mnie rozświetlacz :) bardzo lubię opaski :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przyjemni ulubiency, rowniez bylam zadowolona z tego rozowego kremu od Miya :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawi ulubieńcy, zaciekawił mnie krem Miya :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam go! Muszę wypróbować inne kremy tej marki :)

      Usuń
  5. Peeling z Ziaji i krem MIYA COSMETICS po prostu ubóstwiam! :) W zasadzie wszystkie kosmetyki tej marki - zawsze strzal w 10! :*

    OdpowiedzUsuń